Nieskończony ocean niewiedzy

Nie zdałam egzaminu. Ale nie chodzi o to, że oblałam. Źle go umówiłam. Właściwie dobrze, ale nie wiedziałam, które dobrze to było. Umówiłam na 1:45 i okazało się, że było to o 1:45 w nocy. System przełknął termin, bo jego sztucznemu intelektowi jest obojętne. Nie ma snów, nie męczy się nigdy i nie wypoczywa. Algorytmuje…

Czytaj dalej

Uliczki i zaułki

Mam cztery lata. Stoję na ulicy Armii Czerwonej, obecnie Ratuszowej, wcześniej Augustrasse. Wtedy oczywiście tego nie wiedziałam, stoję sobie po prostu na kwadratowych płytach chodnikowych i mam na nosie okulary przeciwsłoneczne, które rodzice zakupili mi na odpuście. Jestem z nich bardzo dumna. Okulary są plastikowe, mają białe oprawki i bardzo ciemne szkiełka, które jak potem…

Czytaj dalej

Parasol

Za oknem z nieba spływa szarość i rozprzestrzenia się po wszystkich zakamarkach duszy. Miasto eksponuje swoje strupy zaniedbania, gdzieniegdzie przebijając rozpaczliwie ratującą wizerunek zielenią. Wodzę wzrokiem po lśniących licach dachów, gołębiach gromadzących się pod wszelkimi zadaszeniami, miejskimi parasolami stwarzającymi pozory schronienia. Wyciągam przeciwdeszczową pelerynę. Taką mentalną. Nie mam pojęcia dlaczego ten deszcz wywołał z mojej…

Czytaj dalej