Ja w Anglii. Nie ma mgły 29
Mój ostatni dzień w Birmingham. Błękitne niebo, słońce. Nietypowa pogoda. Najwyraźniej nieangielska. Ostatni raz skoczyłam rowerkiem wzdłuż kanałów. Słońce pod zacienionym mostem zagrało sobie światłem i cieniem i uraczyło mnie widokiem pewnego rodzaju żywych witraży. Poruszane wiatrem liście rzucały roztańczone cienie na drogę. Zamarłam z zachwytu nad tym doskonałym dziełem. I nie było uczynione na…