Piknik pod wiszącą skałą

„Piknik pod wiszącą skałą”. Sama nie wiem… Poirytowałam się czytając to, a czytałam tylko dlatego, że mieliśmy się spotkać na „Rokita czyta”. Miałam akurat urlop. Byłam sobie w śnieżnym Korbielowie i delektowałam się jazdą na nartach, upojnymi widokami górskimi, które działały na mnie kojąco, a po nartach czytałam. Czytałam, co jakiś czas zrywałam się wykrzykując…

Czytaj dalej

Czary-mary

Czary-mary są wszędzie. Albo nigdzie. Wypisałam się z życia. Nie jest to do końca prawdą. Zapisałam się do innego. I wszędzie napotykam jakieś czary. Czarodziejskie jest zetknięcie się bieli i błękitu. A także śnieżny pył pędzony po pochyłej powierzchni stoku. I wbicie zębów w gorącą bułkę prosto z piekarni, jej uginająca się chrupiąca skórka nad…

Czytaj dalej

W pogoni

Spieszę się. Ciągle na czas. Dziś wracając z Gliwic nagle zobaczyłam księżyc. Zjechałam w boczną uliczkę. Robienie zdjęć na środku ulicy przez przednią szybę nie jest najlepszym pomysłem. Postanowiłam zapolować. Zapolowałam na sekundy zachwytu. Takie zatrzymanie się pozwala dostrzec, jakie mamy fajne życie. Łapałam więc je. To tu, to tam. Targałam za włosy, wciskałam do…

Czytaj dalej