Ścieżki

Skończyłam czytać książkę o Miłoszu. Miła wycieczka w czasy licealne. W świat, który otwierał swoje drzwi, a my z ciekawością zaglądaliśmy do jego zaczarowanego wnętrza. Czytanie to jak wymiana myśli, jak bezpośrednia transmisja z głowy do głowy. I zawsze zapada we mnie jakieś zdanie, myśl, obraz. Niby nie pamiętam tego potem. Tymczasem nagle wypływa w…

Czytaj dalej

Przenoszenie aury

Nie zamierzałam nurzać się teraz w Miłoszu. Od czasu do czasu chodzi za mną jego „Piosenka o końcu świata”, „Piosenka o porcelanie” i „Walc”, bo jakoś szczególnie je lubię. Gdzieś wyjeżdżałam i chciałam zabrać z sobą coś do czytania, a to, co aktualnie czytam, miało za duże gabaryty. Podeszłam do półki i wybrałam taką książkę,…

Czytaj dalej

„Życie rodzinne Zanussich” III – kilka cytatów

Dziś skończyłam czytać, choć właściwie to czytanie przypominało przysłuchiwanie się małżeństwu Zanussich podczas ich rozmowy na różne tematy. Zachwycająca spójność w poglądach i piękne uzupełnianie się. Sprawiedliwość i dobro „Sprawiedliwość myli się ludziom z symetrią. (…) W tym nie ma równowagi. Kiedy człowiek dzieli się z drugim kawałkiem chleba, jest to prawdziwe dobro, ale gdy…

Czytaj dalej

Nici – „Życie rodzinne Zanussich” II

Niektóre historie tworzą się same. Nie wierzę w cuda, w powracające karmy. ani w nadprzyrodzone ingerencje. Ot tak życie się toczy swoim trybem, a my powinniśmy dbać o to, by nie być zwykłymi świniami, wyłącznie w imię obiektywnych wartości. Bez oczekiwania na jakieś nagrody bądź ze strachu przed wyimaginowanymi karami. Około rok temu byłam na…

Czytaj dalej

Wir – „Życie rodzinne Zanussich” I

Dziwna jest wiosna tego roku. Bezczelnie rozpanoszyła się zaraz po długotrwałym listopadzie, jednocześnie lekceważąc zimę. Cóż porabiam w czasie tego rozbuchanego panoszenia się, świecenia słońcem do moich czterech ścian, zaglądania zielenią gwałtownie rozkwitających roślin i bezkresnym błękitem nieba? Różne rzeczy robię. Najlepsze w tym jest to, że wciągają mnie jak wir. Lubię spoglądać w mój…

Czytaj dalej

Vivian

Siadam na ławce obok Vivian, nad jeziorem Michigan, w Rogers Park. Nic nie mówi. Patrzy. Patrzę i ja jej oczami. Tak samo nic nie mówię słowami. Vivian Maier. Ekscentryczna mistrzyni fotografii ulicznej. Wpadłam najpierw na nią poprzez film „Szukając Vivian Maier”, następnie od czasu do czasu oglądałam jej świat poprzez zdjęcia znalezione w Internecie. A…

Czytaj dalej

Szkicownik

Wracam z Bambuko. Jak to określiła Kasia Nosowska, w swojej książce „Powrót z Bambuko”, na którą wpadłam w moim życiu jakimś zrządzeniem losu czy wszechświatowym zbiegiem okoliczności. Nie szukałam niczego, zwyczajnie poszłam na rehabilitację i koło recepcji leżał stos książek sprzedawanych po symbolicznych cenach celem wsparcia jakiejś fundacji. Chciałam je minąć, nawet już mijałam, ale…

Czytaj dalej

Do odszczekania II

Jérémiego Harrisa nadal nie lubię i jego kwanty nie zrobiły mi dnia. Łapię tę jego książkę za brzeg okładki i lekko potrząsam. Najpierw pojedynczo, po chwili całymi seriami wypadają zbędne słowa. Przestaję dopiero, gdy ostatnie spadają na usypany stos. Zostaje kilka stron, głównie dwie – rozważania na temat kota Schrödingera i teoria multiświatów Everetta. Fajna…

Czytaj dalej

Do odszczekania

Nie lubię Jérémiego Harissa. On nie ma pojęcia o moim istnieniu, a ja go nie lubię. Przynajmniej na razie. I nawet wolałabym, żeby się to zmieniło, bo mam wewnętrzne przekonanie, że lepiej dla świata, gdy nawet tylko o jeden negatywizm mniej. Dla mojego świata oczywiście. Jérémie Harris zepsuł mi dziś mój porankowy rytuał czytania. Siedzi…

Czytaj dalej

Smakując Mirabelki III

Siedzę w poczekalni. By nie marnować życia, czytam. Delektuję się „Mirabelkami” Baszki. Polega to na bardzo wolnym czytaniu, z takim wewnętrznym pragnieniem, jak to ze smakołykami bywa, żeby się nigdy nie skończyło. Dochodzę do fragmentu, w którym dziewczynki stają przed panią o siwych czy też blond włosach i Baszka znienacka pyta: „Czy możemy sobie na…

Czytaj dalej