PRZESŁANIA DWA

Przesłanie pierwsze Kiedyś w pamiętniku mojej siostry, takim, do którego wpisywało się „Ku pamięci”, jedna pani nauczycielka wpisała jej wierszyk, z którego zapamiętałam jedno zdanie. Myślę, że zachwycił mnie bardzo plastyczny obraz, który powstał wtedy w mojej głowie: „i życie duś jak cytrynę”. Staram się więc je dusić jak cytrynę, wyduszać kolory nawet z najbardziej…

Czytaj dalej

Wędrowne ptaki

Wędrowne ptaki. Jest coś poetyckiego w tym określeniu. Kiedyś widziałam w czasie deszczu ptaka. Siedział skulony pod dachem i trwał. Było to trwanie czekające, takie życie chwilowe, na przeczekaniu. Żal mi go było. Wyobraziłam sobie, że jego egzystencja polega na takim, jakby zawieszaniu. I tak od jednego zawieszenia do następnego. I następnego. Tymczasem przypomniały mi…

Czytaj dalej

Bida

Poranek. Słońce, błękitne niebo, praca w perspektywie. Wstaję na moją poranną kawkę. Mamisia dopada mnie w przedpokoju i mówi, że w łazience w wiaderku jest chyba nietoperz. Ciekawość budzi mnie bez kawy. Bez namysłu wpadam do łazienki. Widzę bidę. Unosi się i z trudem utrzymuje pyszczek powyżej wody. Nie mam pojęcia, jak go wyciągnąć. Olśnienie…

Czytaj dalej

Aniołkowo

Mój weekend zaczął się w czwartek po południu. Niektórymi sprawami można sterować i je kształtować, czyli zrobić tak, że sobota jest w czwartek. Poszukałam miłego miejsca, na uboczu, bo centra miast mam na codzień. Ujęła mnie nazwa – Willa pod Aniołem. Jedziemy! Na miejsce docieramy późnym popołudniem. Zimna Zośka sprawia, że kolory intensywnieją i upojnymi…

Czytaj dalej

Deserek

Wyjeżdżam na konferencję. Trafiam do pokoju z jedną miłą panią. Nie znałyśmy się wcześniej, ale ze względu na to, że organizatorem jest nasza koleżanka, zgadzamy się na wspólny pokój. Pomiędzy spotkaniami, miłe rozmowy, wymiana poglądów na życie, sytuacje, filmy, książki. Interesujące jest poznawanie innych światów i odkrywanie tego, że one istnieją nawet wtedy, gdy nie…

Czytaj dalej

Lustro

I tak oto nastał marzec. Jak? Szybko jakoś. Dopiero kończył się grudzień, szkoła, film… Weekend poświęciłam na uczenie się. Uczę się do egzaminu. Powoli mój mózg osiąga stan nasycenia i muszę od czasu do czasu się oderwać. Słucham więc muzyki i rozmyślam sobie. Nie pojechałam do Doliny Pięciu Stawów Polskich. Naszej cudownej. Agnieszka nie obraziła…

Czytaj dalej

Nieskończony ocean niewiedzy

Nie zdałam egzaminu. Ale nie chodzi o to, że oblałam. Źle go umówiłam. Właściwie dobrze, ale nie wiedziałam, które dobrze to było. Umówiłam na 1:45 i okazało się, że było to o 1:45 w nocy. System przełknął termin, bo jego sztucznemu intelektowi jest obojętne. Nie ma snów, nie męczy się nigdy i nie wypoczywa. Algorytmuje…

Czytaj dalej

Uliczki i zaułki

Mam cztery lata. Stoję na ulicy Armii Czerwonej, obecnie Ratuszowej, wcześniej Augustrasse. Wtedy oczywiście tego nie wiedziałam, stoję sobie po prostu na kwadratowych płytach chodnikowych i mam na nosie okulary przeciwsłoneczne, które rodzice zakupili mi na odpuście. Jestem z nich bardzo dumna. Okulary są plastikowe, mają białe oprawki i bardzo ciemne szkiełka, które jak potem…

Czytaj dalej

Parasol

Za oknem z nieba spływa szarość i rozprzestrzenia się po wszystkich zakamarkach duszy. Miasto eksponuje swoje strupy zaniedbania, gdzieniegdzie przebijając rozpaczliwie ratującą wizerunek zielenią. Wodzę wzrokiem po lśniących licach dachów, gołębiach gromadzących się pod wszelkimi zadaszeniami, miejskimi parasolami stwarzającymi pozory schronienia. Wyciągam przeciwdeszczową pelerynę. Taką mentalną. Nie mam pojęcia dlaczego ten deszcz wywołał z mojej…

Czytaj dalej

Wydłubywania

Poranne słońce rozbłyskuje w mojej porannej, rytualnej filiżance kawy. Zachwycają mnie kolory i potencjał nadchodzącego dnia. Nie wiem, jak to się robi, najprawdopodobniej mam taki program w sobie, patrzę na otwierający się dzień i wiem, że będzie piękny. I wcale nie chodzi o to, że spodziewam się jakichś nadzwyczajnych przygód, wydarzeń. Cieszę się z tego,…

Czytaj dalej