Spotkanie prawie erotyczne

Dziwny ten styczeń w tym roku. Taki trochę marcowy. Obudziło mnie niebo, które niebieską dłonią delikatnie gładziło dachy za oknem. Słoneczna energia rozpuszczona w kawie zdecydowanie dodawała chęci do życia. Plan na dziś: praca z biura i wizyta u lekarza. Oznaczało to, że musiałam nie zapomnieć się ubrać. Zaczynam od wizyty lekarskiej. Wchodzę do gabinetu….

Czytaj dalej

Mirabelki – zamknięcie furtki

Znów się to dzieje. Dotarłam do ostatniej strony. Nie znoszę pożegnań. Tkwię więc nad otwartą książką i myślę. Ożyły we mnie sytuacje, o których dawno nie myślałam. Pochód postaci z przeszłości przemaszerował przez mój pokój. Delektowanie się trwaniem to całkiem coś innego. Przedłużanie końca nie ma sensu. Dojście do ostatniej strony przypomina spakowanie plecaka. Albo…

Czytaj dalej

Pani Żniwiarka

Szarość poranka sączy się przez filtr kawy, powoli. Czytam. Szarość nie ustępuje, rozciąga się na południe i popołudnie. Sięga prawie północy. Nie tak powinien wyglądać styczeń. Podnoszę oczy ku niebu mojego dzieciństwa. Błękit nieba kontrastuje z połyskliwą bielą śniegu. Idę na zakupy. Snuję się między półkami. Nie kupuję tej szarości. Właściwie nic nie kupuję. –…

Czytaj dalej

Zachód i wschód

Umawiamy się z Agnieszką na oglądanie zachodu słońca na Babiej Górze. Próbowałam policzyć, ile razy stanęłam na jej szczycie. Wychodzi na to, że około dziesięciu. O różnych porach dnia, roku, życia. A teraz nie bardzo wiem, jak opisać to, co się nam właśnie zdarzyło. Mam chyba jakąś traumę. Urok do odczynienia unosi się jak opary…

Czytaj dalej

Pani Nijaka

Jadę dziś do pracy autobusem. Nie było takiego planu, ale mój samochód nie odpalił. Mam miejsce przy oknie. Patrzę sobie na świat i na to, jak śnieg bezgłośnie pudruje strupy kamienic, plombuje dziury uliczne oraz tuszuje to, co zwracają śmietniki. Siedzę więc w autobusie, mija mnie pędzący świat za oknem i ludzie wraz z nim…

Czytaj dalej

Pani Pustka

Byłam w kuchni, gdy z klatki schodowej zaczęły dobiegać jakieś hałasy. Coś się działo, ale jako że nie widzę przez ściany, podeszłam do drzwi, żeby sprawdzić. Nie zdążyłam ich otworzyć, gdy ktoś zaczął w nie walić i krzyczeć. – Niech mnie pani szybko zamknie w piwnicy!!!! – kobiecy głos. Otworzyłam. Bo kobiecy głos. – Dzięki…

Czytaj dalej

Pani Projekcja

Znajoma poprosiła mnie, żebym wyprowadziła jej psa, bo nie mogła sama. Wyprowadziłam. Poszliśmy do parku. Nie mam psa, więc z przyjemnością przyglądałam się jego fascynacji światem. Pies nie chodzi, jakby się nudził, każdy jego ruch wyglądał, jakby wszystko od dawna było zaprojektowane i celowe. Patrzyłam więc, jak z lubością zanurzał swój brązowy nochal w kupce…

Czytaj dalej

Pani Zygzak

Mroźne poranki wyostrzają światło i zmysły. Wschód rozmazał buraczkowe barwy tuż nad dachami, powyżej przeszedł w błękitnawą bladość. Wiatr rozwiewał resztki nocnej mroczności między kamienicami. Na chodnikach pustki, mróz uwięził większość ludzi w domach. W odległości około 20 metrów, zobaczyłam postać. Jakaś pani. Chyba coś zgubiła. Pochylała się nad kratką ściekową przy krawężniku i coś…

Czytaj dalej

Pani Nędza

Wracamy. Jest dość późno, a skradający się zmrok nie pomaga w mijaniu sporych kałuż, które zamieszkały w błocku na drodze pomiędzy kamienicami. Latarnie przeglądają swoją bladą próżność w ich nieregularnych twarzach, zawsze zwróconych ku niebu. Przed nami idzie jakaś postać. Zatacza się albo lawiruje tak, jak my, pomiędzy meandrami ulicznej rzeki. Nagle potyka się i…

Czytaj dalej

Smakując Mirabelki III

Siedzę w poczekalni. By nie marnować życia, czytam. Delektuję się „Mirabelkami” Baszki. Polega to na bardzo wolnym czytaniu, z takim wewnętrznym pragnieniem, jak to ze smakołykami bywa, żeby się nigdy nie skończyło. Dochodzę do fragmentu, w którym dziewczynki stają przed panią o siwych czy też blond włosach i Baszka znienacka pyta: „Czy możemy sobie na…

Czytaj dalej