Ja w Anglii. Nie ma mgły 26

Uwielbiam próbować potrawy, których nie znam. Odkrywać nowe smaki, niezwykłe sposoby przyrządzania i podania! To jest poznawanie świata, ludzi, różnych stylów życia. Najlepsza kuchnia świata moim zdaniem? Mam trzy faworytki: francuska – absolutnie pierwsze miejsce, za to, że jest sztuką. Zaraz potem włoska i indyjska. No a co z tą angielską? Niespodzianka! Odkryłam coś nadzwyczajnego…

Czytaj dalej

Ja w Anglii. Nie ma mgły 25

Czy można czegoś nauczyć się od kubka herbaty? Głupie pytanie? Ale można, można. I od dzieci można się nauczyć. I od uczniów. Doświadczyłam nie raz. I bardzo to lubię. Od kubka zatem też. Kupiłam zieloną herbatę jaśminową. Cudowny zapach i smak. Przenosi mnie do miłych chwil, które kiedyś nad taką herbatą spędziłam z moją siostrą….

Czytaj dalej

Ja w Anglii. Nie ma mgły 24

Moje ulubione zajęcie na tarasie: czytanie. Najpierw wiadomości z Polski. I co wyczytałam? Miłosz usunięty z programu nauczania… I komentarze ludzi oburzonych, że to skandal, że upadek. Parę optymistycznych myśli, że zorganizuje się tajne nauczanie na kompletach, jak w czasie wojny, że zakazane książki młodzi będą czytać… Oj biedna naiwności… Nie będą niczego czytać. Ani…

Czytaj dalej

Ja w Anglii. Nie ma mgły 23

Wstaję rano w tej zadeszczonej Anglii, a tu słońce! Zbiegam po schodach. Szybko kawa w ogrodzie! Nie wiadomo, kiedy znów taka okazja się powtórzy. Sielanka… Mój sąsiad chyba się trochę dziwi. Przygląda mi się podejrzliwie całkiem bez powodu. Leżę sobie na leżaku w deszczową noc, opatulona kocem, do 2 nad ranem oglądając filmy i już…

Czytaj dalej

Ja w Anglii. Nie ma mgły 22

Mam w domu książkę pod tytułem „Człowiek ze Stratfordu”. Dlatego pojechałam do Startford. Chciałam się temu człowiekowi przyjrzeć z bliska. Zawsze to bliżej niż z Polski? Miłe miasteczko. Po kilku krokach dostrzegam księgarnię-antykwariat. Udaję, że nie widzę. Oczywiście ląduję w środku. Od razu rzuca mi się w oczy dość sfatygowany egzemplarz Bertolda Brechta „The life…

Czytaj dalej

Ja w Anglii. Nie ma mgły 21

Język francuski jest mi zdecydowanie bliższy niż angielski. Tak. To pewnie dlatego to wszystko się dzieje. Bo zastanawiam się, czy przypadki istnieją. I w sumie nie wiem. Jeśli nie istnieją, to świat działa niczym ogromny mechanizm, w którym przeszłość jest sprzężona z teraźniejszością i przyszłością (niekoniecznie liniowo). I tak było w tej sytuacji. Hermann pojawił…

Czytaj dalej

Ja w Anglii. Nie ma mgły 20

Patrzę na bawiące się dzieci. Jedno ma 6 lat, drugie 4, a trzecie 1,5 roku. Rozmawiają ze sobą, trochę po polsku, trochę po angielsku, pojawia się też język osobisty, mający jednego użytkownika w całym wszechświecie. Najstarszy wymyśla zabawy, średni w nich uczestniczy, a najmłodsze stworzenie naśladuje wszystkie działania. Urocze jest to, że być może nie…

Czytaj dalej

Ja w Anglii. Nie ma mgły 19

Lato w pełni. Ciągle z niedowierzaniem obserwuję tutejszy, w Birmingham, sposób ubierania się. I wcale mnie dziwią ludzie w turbanach, ani w egzotycznych szatach z różnych stron świata. Upał nie z tej ziemi, a tu królują… wełniane czapeczki z pomponami, głównie na męskich głowach… Takie, jak w czasach mojego dzieciństwa robiły na drutach nasze babcie….

Czytaj dalej