Ja w Anglii. Nie ma mgły 26

Uwielbiam próbować potrawy, których nie znam. Odkrywać nowe smaki, niezwykłe sposoby przyrządzania i podania! To jest poznawanie świata, ludzi, różnych stylów życia. Najlepsza kuchnia świata moim zdaniem? Mam trzy faworytki: francuska – absolutnie pierwsze miejsce, za to, że jest sztuką. Zaraz potem włoska i indyjska. No a co z tą angielską? Niespodzianka! Odkryłam coś nadzwyczajnego i prostego zarazem, wbrew wszelkim stereotypom! Baked beans, czyli normalna fasolka  w sosie pomidorowym. Ktoś powie, że nic nadzwyczajnego, że przecież w Polsce mamy fasolkę i jemy ją na różne sposoby. I to prawda, po części. Tak, jak oni tutaj, to my nie jemy. Jest to typowe danie śniadaniowe, a właściwie dodatek do śniadania, nie zaś danie główne. Nie mogłam się oprzeć. Kupiłam kilka puszek i… zajadam się na śniadanie, obiad i kolację… Inne odkrycie? Fish and chips – banał nad banałami, bo ryba i frytki? No może… ale też mi tu bardzo smakuje. Do frytek dodają ocet… Kolejne zdziwienie? Mushy peas, poprostu puree z zielonego groszku. Wygląda kosmicznie i jest pyszne! Podobno geniusz tkwi w prostocie. Dla mnie to kolejny dowód na to, że wszędzie można znaleźć coś niezwykłego i zachwycającego. Wystarczy tylko oczy, uszy i umysł otworzyć!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *