Klimaty

Niedziela. Wypad na rower. Każda sekunda w życiu jest bezcenna. Ceglastość, chlywiki, klatki schodowe… cudownie! Staję przed jednym domem i coś mnie kusi coś, żeby zajrzeć do klatki schodowej. W pierwszej chwili mijam tę klatkę z myślą, że może kiedyś, że innym razem. Dobrze wiem, że to kiedyś nie następuje nigdy. Zawracam. Coś zielonego pomachało…

Czytaj dalej

Koncert w górach, część 2,constans

Uwielbiam budzić się w górach. Otwieram oczy i od razu w nich jestem. Otwieram więc oczy. Leje. Nie ma wątpliwości. Krople uderzają w dach z blachy, nad oknami spadają pojedynczo, ale ustawiają się w niekończącej się kolejce. Pojawia się pytanie, czy w takiej sytuacji koncert się odbędzie. Miał być na łące koło schroniska, a tymczasem…

Czytaj dalej

Koncert w górach, część 1, sinusoida

Męczy mnie sinusoida. Albo zgodnie z utworem Maanamu, falowanie i spadanie. Dlatego co jakiś czas ulatniam się w góry. I wcale nie jest to żadna ucieczka przed sobą, jak gdzieś wyczytałam. Przeciwnie. Właśnie uwielbiam zabierać siebie w różne cudne miejsca. Wtedy sinusoida się nieco prostuje. Któregoś szarego zimowego dnia, kiedy w czterech ścianach i w…

Czytaj dalej

Wygrzebywania

Planuję najzwyklejsze nic. Mam dość atrakcji ostatnich miesięcy. Włączam muzykę i robię sobie różne rzeczy w domu. Słucham i robię. W środę była fantastyczna audycja prowadzona przez Izę w radiu Danielka, Izotonia. Miły głos Izy, życie Tiny Turner przesuwało się za oknami malując gigantyczną tęczę na dynamicznym niebie. Niezwykle to współgrało, tak symbolicznie. Dziś wpadłam…

Czytaj dalej