PRZESŁANIA DWA

Przesłanie pierwsze Kiedyś w pamiętniku mojej siostry, takim, do którego wpisywało się „Ku pamięci”, jedna pani nauczycielka wpisała jej wierszyk, z którego zapamiętałam jedno zdanie. Myślę, że zachwycił mnie bardzo plastyczny obraz, który powstał wtedy w mojej głowie: „i życie duś jak cytrynę”. Staram się więc je dusić jak cytrynę, wyduszać kolory nawet z najbardziej…

Czytaj dalej

ZAKLĘTY PUNKT

Przyjazd jest jak otwarcie książki, wiesz, że jesteś na początku przygody i wszystko, co najlepsze kryje się na kartach przed tobą. Ruszamy po pracy. Jest piątek, po zachodzie słońca i my z Ewunią przepełnione radością oraz nadzieją na narciarski czas w Korbielowie. Najpierw miałyśmy jechać samochodem Ewy, ale został oddany do warsztatu i nie oddany…

Czytaj dalej

Amadeo

Zadziwiamy się brakiem nachalności sprzedawców ulicznych. Zwyczajnie nas witają, pytają, który raz na Wyspach, czy wszystko w porządku, skąd jesteśmy. Na hasło „Poland” zewsząd sypią się polskie słowa: cześć, dzień dobry, Lewandowski, Duda. Pytają, który to dzień pobytu i porównują swoją czarną skórę z naszą, mówiąc, że po tygodniu też taką mieć będziemy. Parkamy śmiechem….

Czytaj dalej

Tańcząca z dzikami

Pakuję się. Zaczynam mój drugi tydzień urlopu. Mam w planie zakończyć zdobywanie Korony Gór Polski. Pakowanie wywołuje we mnie pewnego rodzaju ekscytację, bo to już jest początek podróżowania. Moim pierwszym celem jest Mogielica. Ruszam. Lubię prowadzić i patrzeć na taśmę filmową przesuwającą się przed moimi oczami. Obserwuję, jak pasek drogi przesuwa się, przenika mnie i…

Czytaj dalej

Efemeryczność

Znów jestem w Hallstatt. Czasami wracam w miejsca, w których już byłam. Do niektórych kilka razy. W innym świetle, o innej porze roku i życia, każde miejsce mieni się swoją osobowością, nastrojem. Uwielbiam tę efemeryczność. To jest tak, jakby za każdym razem było się po raz pierwszy. Hallstatt porusza moją wyobraźnię z wielu powodów. Niektóre…

Czytaj dalej

Parasol

Za oknem z nieba spływa szarość i rozprzestrzenia się po wszystkich zakamarkach duszy. Miasto eksponuje swoje strupy zaniedbania, gdzieniegdzie przebijając rozpaczliwie ratującą wizerunek zielenią. Wodzę wzrokiem po lśniących licach dachów, gołębiach gromadzących się pod wszelkimi zadaszeniami, miejskimi parasolami stwarzającymi pozory schronienia. Wyciągam przeciwdeszczową pelerynę. Taką mentalną. Nie mam pojęcia dlaczego ten deszcz wywołał z mojej…

Czytaj dalej

Delft

Delft. Moje marzenie. Stało się to w momencie, gdy stałam w Rijksmuseum przed obrazem Vermeera „Widok Delft”. Stałam nad brzegiem rzeki. Całe muzeum znikło. I od tamtej chwili, gdy staję przed tym widokiem czuję powiew wiatru. Wilgoć znad kanałów zaplątuje się w moje włosy i myśli, stopy zatapiają się w miękkim piasku. Chłonę dynamikę błękitu,…

Czytaj dalej

Spijkenisse

Biblioteka publiczna w Spijkenisse, to jest właściwie w Rotterdamie, nazywana Book Mountain – budynek w kształcie piramidy. Coś niesamowitego! Pięć pięter wypełnionych książkami! Moje niebo… moje marzenie. Mogłabym w tym miejscu żyć, byłabym po prostu wszędzie. 9300 metrów kwadratowych szkła, co przekłada się na cudowne światło. 70 000 książek wśród ceglanych ścian, podestów, z przytulnymi…

Czytaj dalej

Zapadania

Włóczę się po Spijkenisse. Zachwyca mnie nie tylko architektura, ale przede wszystkim ludzie. Na moście widzę psa, w pysku niesie szmacianą torbę. Szybko robię mu zdjęcie, bo uroczy. Nagle spostrzegam, że przechodnie zatrzymali się. Tylko po to, żeby mi nie wejść w kadr. Gdy skończyłam, uraczyli mnie przyjaznym uśmiechem i poszli w swoją stronę. Właściciel…

Czytaj dalej

Książka

Książki przychodzą do mnie z różnych stron. Najbardziej lubię te, które przychodzą od ludzi. Potem taka książka kojarzy mi się z daną osobą, jakimś etapem życia. Ludzie pojawiają się i znikają, książki natomiast zostają wraz z tą całą swoją aurą. Z Agnieszką mamy plan na włóczenie się po Dolinie Pięciu Stawów Polskich. Prognoza nie jest…

Czytaj dalej