Pani Nic
Słońce łagodnie łaskotało policzki trawników. Poza krokusami, rośliny raczej nie dały się zwieść tej lutowej ułudzie. Idąc do pracy mijałam kolejne świetlne oazy. Na jednej z ławek siedziała jakaś pani. Miała przymknięte oczy i jak słonecznik, wystawiała swoją twarz do słońca. Zdawała się chłonąć każdy promyk tak, jakby nie chciała uronić ani jednego odżywczego kwanta….