ZAKLĘTY PUNKT

Przyjazd jest jak otwarcie książki, wiesz, że jesteś na początku przygody i wszystko, co najlepsze kryje się na kartach przed tobą. Ruszamy po pracy. Jest piątek, po zachodzie słońca i my z Ewunią przepełnione radością oraz nadzieją na narciarski czas w Korbielowie. Najpierw miałyśmy jechać samochodem Ewy, ale został oddany do warsztatu i nie oddany…

Czytaj dalej

Tańcząca z dzikami

Pakuję się. Zaczynam mój drugi tydzień urlopu. Mam w planie zakończyć zdobywanie Korony Gór Polski. Pakowanie wywołuje we mnie pewnego rodzaju ekscytację, bo to już jest początek podróżowania. Moim pierwszym celem jest Mogielica. Ruszam. Lubię prowadzić i patrzeć na taśmę filmową przesuwającą się przed moimi oczami. Obserwuję, jak pasek drogi przesuwa się, przenika mnie i…

Czytaj dalej

Zachód i wschód

Umawiamy się z Agnieszką na oglądanie zachodu słońca na Babiej Górze. Próbowałam policzyć, ile razy stanęłam na jej szczycie. Wychodzi na to, że około dziesięciu. O różnych porach dnia, roku, życia. A teraz nie bardzo wiem, jak opisać to, co się nam właśnie zdarzyło. Mam chyba jakąś traumę. Urok do odczynienia unosi się jak opary…

Czytaj dalej

Anioł Zły

Agnieszka mówi: „Ma być ładna pogoda, mam wolny poniedziałek, jedziemy w Tatry?” Jedziemy. Wyjazd w niedzielę, powrót w poniedziałek. Autobus o 3:55 nad ranem, po to, żeby wykorzystać dzień całkowicie. Jest to dzień zmiany czasu na zimowy. Nie potrafię normalnie zasnąć, co chwilę się budzę i sprawdzam ten zmieniający się czas. Boję się, że coś…

Czytaj dalej

Jesienne rozświetlenia

Stajemy na grzbiecie Cienkowa, w zasięgu jego lodowatego oddechu. Błękit nieba i słoneczność zdają się kpić z naszej naiwności. Szybko zapinamy kurtki, zakładamy rękawiczki i czapki. Nie dajemy się nabrać na te pozory ciepła. Uwielbiam tę trasę ze względu na przestrzeń z każdej strony oczu, wolność na wyciągnięcie myśli. Listopadowy dzień w tych barwach, to…

Czytaj dalej

Wsiąknięcia

Dolina Chochołowska… nawet nie wiem, czy ją lubię. Jadę, choć w prognozach deszcz i mgły. Chcę się obudzić w górach, spojrzeć przez okno i być szczęśliwa. Taki jest plan. Co do tras, nie planuję niczego. Wyjeżdżamy w piątek. Zabieram się z fantastycznymi ludźmi, z rodziną Ewy z Morskiego Oka. Pozostałą część ekipy spotykamy na parkingu…

Czytaj dalej

Ekrany

Przeszłam daleką drogę od czasu, gdy będąc dzieckiem leżałam wieczorem w łóżku i na suficie widziałam przesuwające się świetlne prostokąty tworzone przez reflektory przejeżdżających samochodów. Pamiętam okienny krzyż podświetlony przez latarnię oraz wzorki na zasłonach, które ożywiałam tworząc im ich zasłonowe życie.  Wraz z upływem czasu pojawiła się u mnie jakaś zdolność do bilokacji. Czuję,…

Czytaj dalej

Książka

Książki przychodzą do mnie z różnych stron. Najbardziej lubię te, które przychodzą od ludzi. Potem taka książka kojarzy mi się z daną osobą, jakimś etapem życia. Ludzie pojawiają się i znikają, książki natomiast zostają wraz z tą całą swoją aurą. Z Agnieszką mamy plan na włóczenie się po Dolinie Pięciu Stawów Polskich. Prognoza nie jest…

Czytaj dalej

Koncert w górach, część 2,constans

Uwielbiam budzić się w górach. Otwieram oczy i od razu w nich jestem. Otwieram więc oczy. Leje. Nie ma wątpliwości. Krople uderzają w dach z blachy, nad oknami spadają pojedynczo, ale ustawiają się w niekończącej się kolejce. Pojawia się pytanie, czy w takiej sytuacji koncert się odbędzie. Miał być na łące koło schroniska, a tymczasem…

Czytaj dalej

Koncert w górach, część 1, sinusoida

Męczy mnie sinusoida. Albo zgodnie z utworem Maanamu, falowanie i spadanie. Dlatego co jakiś czas ulatniam się w góry. I wcale nie jest to żadna ucieczka przed sobą, jak gdzieś wyczytałam. Przeciwnie. Właśnie uwielbiam zabierać siebie w różne cudne miejsca. Wtedy sinusoida się nieco prostuje. Któregoś szarego zimowego dnia, kiedy w czterech ścianach i w…

Czytaj dalej