Smakując Mirabelki II

Nie mam tak, jak Baszka. Nie mam poczucia, że jestem znikąd. Mam poczucie, że Zabrze nie jest moje, choć spędzam tu prawie całe moje życie. I jest to dla mnie normalne. Moi dziadkowie nie chodzili po tych ulicach. Moi dziadkowie i pradziadkowie przemierzali inną rzeczywistość. Moi rodzice przyjechali do Zabrza w latach sześćdziesiątych, chociaż celem…

Czytaj dalej

Smakując Mirabelki

Mój świąteczny czas smakuję jak aromatyczne potrawy. Pomiędzy spotkaniami rodzinnymi, rozpływam się czytając. Skończyłam „Odrzanię” i nadeszła chwila na „Mirabelki” Baszki. Chwile takie, jak ta, celebruję. Zawsze tak robię. Najpierw gładzę okładkę i rozmyślam, do jakiego świata za chwilę wkroczę. Różne książki, różne rzeczy obiecują – to jest taki dialog, zanim się zacznie. I teraz…

Czytaj dalej

Czytając „Odrzanię”

Czasami nic nie może się równać ze wskoczeniem do ciepłego łóżeczka i z pozostawaniem w nim tak długo, jak się zechce. Z książką. Gwiżdżę na znikające wszechświaty w czeluściach czarnych dziur, jeśli tylko mam czytanie. Czytanie zawsze mi otwiera oczy. Jest to najbardziej stabilny element życia. Nie zawodzi i nie rozczarowuje nigdy. Właśnie trwają święta,…

Czytaj dalej