Zepsucie

Pewnego razu była sobie przyjaźń. Niespodziewanie zakwitła. O takich zdarzeniach czyta się jedynie w książkach albo kręci o tym filmy. W moim życiu się zdarzyła. Poznałyśmy się splotem różnych górskich okoliczności. Pewnego dnia przyszła do mnie i zapytała wprost, czy może mnie nazywać swoją przyjaciółką. Bardzo mnie to ucieszyło i zachwyciło. Nie potrafię tak używać…

Czytaj dalej

W kolejce po bilety

Stoję w kolejce po bilety do kina. Idziemy z Beatą na „Sanatorium pod klepsydrą”. Jestem podekscytowana, bo nie wyobrażam sobie Schulza na ekranie, choć Schulza sobie wyobrażam. Szukałam kiedyś jego śladów w Drohobyczu. Znalazłam efemeryczne manifestacje w mojej wyobraźni. Chciałam być tam, gdzie on. I byłam. Któregoś dnia nieoczekiwanie wpadłam na sklep cynamonowy nocną porą…

Czytaj dalej

Książka

Książki przychodzą do mnie z różnych stron. Najbardziej lubię te, które przychodzą od ludzi. Potem taka książka kojarzy mi się z daną osobą, jakimś etapem życia. Ludzie pojawiają się i znikają, książki natomiast zostają wraz z tą całą swoją aurą. Z Agnieszką mamy plan na włóczenie się po Dolinie Pięciu Stawów Polskich. Prognoza nie jest…

Czytaj dalej

Przenikania

Sobota. Dzień się zaczął od jagodzianki i cynamonki z kremem pistacjowym. Błogo. Ciągle przetwarzam w sobie film „Wielkie piękno”, czuję jak wciąż gdzieś krąży we mnie. Nie pospieszam go. Wypłynie w odpowiednim momencie jakąś myślą, obrazem, odczuciem. Tak się dzieje, gdy się obcuje z arcydziełami. I w ten sposób właśnie towarzyszy mi Vermeer. Czytam. W…

Czytaj dalej

Punkt widokowy

Sobota. Budzę się w błogim nastroju, bo mam plan na spokojny dzień. Taki kontrast i zarazem równowaga wobec intensywnie przeżytego czasu. Mój priorytet: nie spieszyć się. Przed południem ma wpaść rodzinka i bardzo mnie to cieszy. Nie czuję żadnego stresu w związku z tym, nawet gdyby nagle wpadli i zastali mnie w piżamce. Już dawno…

Czytaj dalej