Przesłanie pierwsze
Kiedyś w pamiętniku mojej siostry, takim, do którego wpisywało się „Ku pamięci”, jedna pani nauczycielka wpisała jej wierszyk, z którego zapamiętałam jedno zdanie. Myślę, że zachwycił mnie bardzo plastyczny obraz, który powstał wtedy w mojej głowie: „i życie duś jak cytrynę”. Staram się więc je dusić jak cytrynę, wyduszać kolory nawet z najbardziej banalnych sytuacji. A może to wcale nie ja czynię?
Mroźna niedziela. Z Ewą okrążamy jezioro Chechło-Nakło. Tafla skuta lodem. Kolorowe bojki, jak uwięzione baloniki, złapane za ogonki przez łapsko mrozu – robimy zdjęcia. Mijamy łodzie złożone do zimowego snu na brzegu. Raczymy się herbatką z termosu oraz ciastem. Z daleka widzimy małego pieska. Biega radośnie, zbliża się do jednego końca alejki, to wraca do swojej pani, znów odbiega, to znów jest przy niej. Kiedy przechodzą obok nas, dostrzegamy, że piesek nie ma przedniej nóżki. Ewa zagaduje panią, czy piesek miał wypadek. Pani zatrzymuje się i chętnie opowiada nam historię adoptowania pieska, ze schroniska. Poruszające. Odruchowo wyrywa nam się zdanie: „Ale ten piesek ma szczęście, że na panią trafił!”. Kobieta uśmiecha się pogodnie. Patrzy nam w oczy i mówi: „Nie. To nie jest tak. To ja mam szczęście, że na niego trafiłam”. Żegnamy się i odchodzimy. Każda w swoją stronę. My też mamy szczęście. Zabieramy z sobą to spotkanie.
Przesłanie drugie
Siedzimy w Korbielowie trzeci dzień. Była jazda na nartach, trzeciego dnia jednak leje od rana. Przejaśnia się. Idziemy sobie na spacer. Najpierw w pola, potem brniemy przez las. Roztopy, śnieg wymieszany z wodą, gdzieniegdzie błotko. Trawy uginają się falując pod stopami, jak pływający dywan z bajki jakiejś, nie wiadomo, czy już opowiedzianej na dobranoc. Nie spotykamy nikogo. Trakt jest uczęszczany głównie przez drzewa. I może zwierzęta. Mnóstwo śladów zatopionych w rozmokłej breji. Mijam świerka z tabliczką. Nic nadzwyczajnego, czasami spotyka się takie w lasach. Świerk szarpie mnie za ramię. Odwracam się. Świerk wzrokiem pokazuje tabliczkę. Gapię się na niego, ale on głową ciągle na tę tabliczkę. No to patrzę. A tam obrazek z namalowanymi górami, łąką z kwiatami i napis: „Naprawdę jesteś kimś”. Uśmiecham się.
Tak było w instrukcji.
W środku lasu.
W środku niczego.
Kwintesencja na obrzeżach galaktyki.
Bez względu na miejsce, prawda.