Lato w pełni. Ciągle z niedowierzaniem obserwuję tutejszy, w Birmingham, sposób ubierania się. I wcale mnie dziwią ludzie w turbanach, ani w egzotycznych szatach z różnych stron świata. Upał nie z tej ziemi, a tu królują… wełniane czapeczki z pomponami, głównie na męskich głowach… Takie, jak w czasach mojego dzieciństwa robiły na drutach nasze babcie. Nie wspomnę o puszystych pomponikach przy klapkach lub sandałkach. Korci mnie, żeby trzasnąć im fotkę, bo nie jestem w stanie oddać słowami tego, co widzę. Na razie się powstrzymuję…
Nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy mówią, że im się nudzi w życiu. Mnie się nie udało jeszcze znudzić ani jednym dniem!