Mirabelki – zamknięcie furtki

Znów się to dzieje. Dotarłam do ostatniej strony. Nie znoszę pożegnań. Tkwię więc nad otwartą książką i myślę. Ożyły we mnie sytuacje, o których dawno nie myślałam. Pochód postaci z przeszłości przemaszerował przez mój pokój.

Delektowanie się trwaniem to całkiem coś innego. Przedłużanie końca nie ma sensu.

Dojście do ostatniej strony przypomina spakowanie plecaka. Albo jest jak ostatnia scena w filmie.

Mam nadzieję, że w naszym zabrzańskim życiu wpadniemy z Baszką na siebie jeszcze nie raz.

Zamykam więc furtkę za sobą.

I idę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *