Ja w Anglii. Nie ma mgły 28

I znów pakowanie się. Swoje materialne życie upchnąć w określonych ramach. Takich ograniczonych znacznie. Zdecydowałam, że nie będę targać bagażu samolotem, bo za tę samą cenę mogę przesłać swój dobytek o dwukrotnie wyższej wadze, w moim przypadku wszystko, czyli 30 kg. Od rana główkuję, jak to wszystko zmieścić… Dochodzę jednak do wniosku, że nie ma co wzdychać, tylko trzeba się za to brać. No właśnie i tu pojawia się pierwsze konkretne pytanie: do czego? No… takie pudełko kartonowe jest potrzebne. I weź tu u diabła wytrzaśnij je spod ziemi… Jak u diabła, to chyba właściwe rozumowanie, że spod ziemi? Wiem, że też tak masz, że jak nie potrzebujesz, to wszędzie na oczach leży. Wsiadłam na mój ulubiony, lekko za duży rowerek, bo należący do mojego kuzyna, a on facet jest, więc nie był w posiadaniu damskich rowerków właściwych dla mojego wzrostu, i ruszyłam na miasto, po pudełko. Nie do uwierzenia. W żadnym sklepie nie mają. Po chwili orientuję się. Nie mają, ale czasu na moje problemy. Udaję się do dużego centrum handlowego. Sytuacja się powtarza. Nagle dostrzegam śmietnik. Cudownie wypełniony pudłami kartonowymi! A jaki wachlarz wymiarów! Myślę, że moi uczniowie wiele by dali za zdjęcie mnie buszującej w śmietniku wśród kartonów… 😀 Wybrałam przepiękny kartonik pokaźnych rozmiarów, w sama raz na mój dobytek i dopiero przy rowerze zaczęłam się zastanawiać, jak go przewieźć… Nie mam bagażnika na pudełka, ani właściwie żadnego bagażnika… Nic to! W końcu aż tak daleko nie było. 😉 Spakowałam wszystko i niezwykle z siebie zadowolona, z własnej zaradności, zaczęłam być. I tylko drobiazg pozostał, wysłać paczkę. Weszłam na stronę internetową pewnej przyjaznej firmy transportowej, wypełniłam formularz i osłupiałam. Cena wyszła nie do zaakceptowania. Sprawdziłam, czy nie popełniłam gdzieś błędu. Raz, drugi. Przeczytałam regulamin, informacje o cenach, promocjach i już cały internet prawie wyczytałam i odkryłam… Niewymiarowe pudło. Niestandardowe. Jak można tak robić! Powinien być zakaz wyrzucania niewymiarowych pudeł do śmietników pod hipermarketami! Patrzyłam z niedowierzaniem na gotową paczkę. Zapłacić czy nie zapłacić? To tylko 10 cm za dużo na dwóch bokach… Podjęłam decyzję. Nie zapłacić. Wywaliłam wszystko, wzięłam nożyczki, zmniejszyłam pudełko, skleiłam taśmą, spakowałam się powtórnie. Okazało się, że to mniejsze mieści dokładnie tak samo moje rzeczy, jak to większe. Wniosek? Nie ufać temu, co się widzi na śmietniku i nie każdy dobry karton, co skacze do oczu. Życie to pasjonująca przygoda!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *