Pani Strażniczka

Tegoroczna wiosna okazała się być pospolitą oszustką. Najpierw zaczarowała wszystkich, zamydliła oczy pąkami nagle wybuchającymi zielenią, kwiecistymi kolorami zawróciła nam w głowach, wszystko mieszając słonecznością i nieskazitelnym błękitem. Po czym nagle zatrzasnęła nad nami jakieś gigantyczne, mroźne wieko.

Szłam do sklepu. Musiałam wyjąć zimową kurtkę, bo dałam się zwieść i zdążyłam ją schować. Postanowiłam, że jednak nie ulegnę tym jej wybrykom i nie będę marznąć na znak protestu. Przy wyciąganiu chusteczek, z kieszeni powypadały mi na chodnik tęsknoty za ciepłem. Gdy schylona je zbierałam, minęły mnie szybkie kroki jakiejś pani.

– Nie jestem jakaś pani, tylko nazywam się Pani Strażniczka. – powiedziała Pani Strażniczka pochylając się nade mną. Szybko mi to wyjaśniła, po czym jeszcze szybciej udała się w kierunku parku.

Odruchowo spojrzałam w jej stronę i tylko przez myśl mi przeszło pytanie, od czegóż to strażniczką ona jest.

– Pilnuję, żeby kropelki rosy prosto się układały i nie przechylały brzydko. – zatrzymała się i krzyknęła do mnie. Po czym dodała:

– I czasami jeszcze wygładzam narzuty na łóżkach, żeby ładnie wygładzone leżały.

– Ale ja nie mam żadnej narzuty na łóżku. – odruchowo mi się wyrwało.

– Właśnie dlatego pani nic nie wieeee…- wołała oddalając się.

W sklepie nic nie było. Wychodząc zauważyłam, że ochroniarz mrugnął do mnie porozumiewawczo. I wtedy mnie olśniło! Pani Strażniczka była ubrana w taki sam uniform.

Na drugi dzień w tym samym miejscu na chodniku czekałam. Dla niepoznaki rozsypałam plany na przyszłe wakacje i niby ze skupieniem ogromnym zaczęłam je zbierać, ale w rzeczywistości wypatrywałam Pani Strażniczki. Nie zauważyłam jej najpierw, za to usłyszałam charakterystyczne kroki. Minęła mnie w pośpiechu.

Poszłam za nią. Zza drzewa przyglądałam się, jak prostuje przekrzywione kropelki rosy. Alejką szły trzy kobiety. Zatrzymały się przy Pani Strażniczce. Obserwowałam scenę zza drzewa.

– Jesteś Panią Strażniczką od rzeczy nikomu niepotrzebnych. – powiedziała pierwsza.

– Jesteś Panią Strażniczką wykonywującą zbędne czynności. – powiedziała druga.

– Jesteś Panią Strażniczką, która najlepiej jakby przestała to robić i się stąd wyniosła. – powiedziała trzecia.

Pani Strażniczka rozpłakała się.

Milionem kropel spadała na trawniki i klomby.

Po chwili przestała, starannie otarła wszystkie krople i cicho powiedziała:

– Nie będę już tego robić i się stąd wyniosę.

I oddaliła się w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara.

A Ziemia się urwała i spadła do piekła.

Opublikowano w Moje

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *