Konwergencja

Kolejny mój cel osiągnięty. Siedzę sobie i czuję, jak spokój i zadowolenie przepływają przez moje życie. Taki strumyk przyjemnie szemrzący przetacza się przez kuchnię. Zanurzam w nim stopy popijając kawkę z mojej ulubionej filiżanki. Właśnie zaplanowałam sobie trzy miesiące nudnego życia. Muszę odpocząć. Ostatnie miesiące były dla mnie bardzo dynamiczne, szczególnie pod względem podróży. Spełniłam sobie moje marzenie. Jest to absolutny drobiazg bez znaczenia dla ogólnego biegu wydarzeń wszechświatowych, jednakże mnie bardzo cieszy. Rok temu zakupiłam dwa plakaty Kai Renkas, z przyczyn finansowych nie mogłam kupić jeszcze dwóch, które bardzo chciałam mieć. Rzadko miewam takie chęci, tu jednak się rozżarzyło. Od roku nie udawało mi się tego dokonać. W pewnym sensie jest to także prezent od mojej mamy na urodziny, bo nie wiedziała, co mi kupić, a chciała coś szczególnego, więc dała mi pieniądze, co częściowo sfinansowało zakup. Najbardziej mi zależało na plakacie z motywem filmu Wima Wendersa „Niebo nad Berlinem”. Jest w nim zaklęte kilka moich przeżyć:

  • magiczny wieczór z Agnieszką i Ilonką w kinoteatrze Rialto właśnie na tym filmie,
  • przegląd jego filmów drogi, który bardzo mnie poruszył,
  • do tego kontekst filmów „Pina”, „Perfect days” i „Anzelm”.

Tak się koło zamknęło.

Nurzam się więc w tym strumyku i znad jego brzegu cieszę się na moje najbliższe plany na zwykłe życie: czytanie książek, słuchanie muzyki, oglądanie filmów. Chwilo trwaj!

Oczywiście nie ma tu mowy o nudzie nudnej.

O konwergencję chodzi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *