Dowiaduję się, że koleżankę mamy, taką starszą panią, okradziono przez Internet. Uzbierała całe dwa tysiące na wakacyjny wyjazd. Nie pojedzie.
Moja koleżanka została oszukana i znajomy znajomych także. Ciągle ktoś.
Strasznie mnie to wnerwia. To, że się to dzieje i policja. Nikomu nie udało się pieniędzy odzyskać, policja rozkłada ręce i mówi, że marne szanse. Rosną stosy zgłoszeń, a brama do oszustw otwarta ciągle na oścież.
Dostaję sms informujący, że moja paczka została zatrzymana, muszę wpłacić złotówkę. Sms, żeby kliknąć w link, bo sfinalizowany zostanie zakup przez OLX. Wiadomość na WhatsApp. I tak ciągle. Pokazuję mamie, żeby wiedziała i kasowała.
Dziś znowu. Koleś na OLX mnie prosi o adres email, bo jest mu rzekomo potrzebny do dokonania wpłaty. Wstąpił we mnie diabeł. Napisałam „Proszę bardzo, oto mój adres pod tym linkiem”. I wkleiłam link od innego oszusta.
Żeby kliknął, żeby kliknął.
Żeby się wzajemnie pozaklikiwali.
I żeby nie żyli długo i szczęśliwie.
I żeby starsza pani pojechała na wakacje.