Kasandra ja

Nie raz tłumaczyłam ludziom, że żyje nam się dobrze, że jesteśmy u szczytu drabiny dobrobytu. Wielu moich rozmówców argumentowało, że nie tak, jak w Niemczech, Anglii, Stanach…, że lepiej równać w górę niż w dół, itp. Pewnie. Ale jakoś nikt z moich znajomych nie umierał z głodu, ani żadne ich dziecko. Nie będę mówić, że uczniowie moi znają głód, bo nie znają. Czasem tylko doświadczają takiego uczucia, które pojawia się, gdy zapomną śniadania do szkoły. I nie wspomnę, że wszyscy mamy komórki, komputery, telewizory, samochody, domy, internet. Nie chcą mnie słuchać. Myślę sobie, że na naszych oczach świat się zmienia i już nie będzie taki, jakim go znamy. Jak będzie wyglądać? Nie wiem.  Zniesmaczona jestem obecnym jego niesprawiedliwym kształtem. Reklama syropku na pobudzenie apetytu u dzieci „Apetizer” i slogan „by niejadek zjadł obiadek”… Przed oczami pojawiają mi się obrazy afrykańskich dzieci umierających z głodu. Przy reklamach luksusowych samochodów, perfum, wakacji widzę ludzi nieuleczalnie chorych. Możesz powiedzieć, że to nie twoja wina przecież, że to nie ty tak świat urządziłeś, chodzisz do pracy i uczciwie zarabiasz i nikt ci nic nie daje za darmo. Prawda. Ale nic nie robiąc godzimy się na taki stan rzeczy. Bierność. To nasz grzech. Patrzymy na mapę, czy Ukraina jest wystarczająco daleko od nas, żeby wojna o nas nie zahaczyła. Tylko ostatnio jakoś dziwnie Irak, Syria, Arabia Saudyjska niebezpiecznie się do nas przybliżyły… Przychodzi mi na myśl powieść Hanny Malewskiej „Przemija postać świata”. Barbarzyńcy zniszczyli świat wysokiej kultury, tak wysokiej, że aż zgnuśniałej. Czy twoje dziecko ćwiczy na lekcjach wychowania fizycznego? Uczy się uczciwie? Ma dobrą kondycję? Hartuje swój charakter? Ciekawe czym. Wyzwaniem: wytrzyma godzinę bez gry komputerowej? Starożytni mówili, że w zdrowym ciele zdrowy duch. A tu teraz ani ciała, ani ducha… Czasami mnie ktoś pyta, czy nie boję się narażać wygłaszaniem moich poglądów. Otóż nie. Bo jestem nikim. Nie mam ani pieniędzy, ani władzy, ani pozycji. Za to przeważnie mam rację.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *