Kiedy czarne jest białe.

Kiedy czarne jest białe? Wtedy, gdy kupujesz telefon. Moja siostra kupiła mamie telefon, z okazji świąt. Telefon nie działał poprawnie. Rozładowywał się po jednym dniu, stale był poza zasięgiem, podczas gdy inny aparat w tej samej sieci, w tych samych miejscach, był w zasięgu. Po co telefon, z którego nie da się dzwonić, ani wysyłać wiadomości? Może po to, żeby sobie robić zdjęcia, mieć dla ozdoby albo obciążać kieszenie w razie porywistego wiatru…? Nie wiem. My w sumie chcieliśmy tylko telefonować. Z mojego doświadczenia wynika, że rzeczy same się raczej nie naprawiają, więc oddaliśmy aparat do serwisu. Pani przyjmująca reklamację skwitowała, że jej mama ma taki sam i że świetnie się sprawuje. Nie przyszło jej do głowy, że nic mnie nie obchodzi telefon jej mamy…

Czekaliśmy trzy tygodnie. Tak, trzy tygodnie, bo mieliśmy pecha: święta. W końcu otrzymaliśmy telefon z adnotacją, że… żadnej wady nie stwierdzono.

Po kolejnych dwóch tygodniach szarpania się z brakiem zasięgu, telefon odniosłam znów. W okienku przywitał mnie pan. Chyba brat tamtej poprzedniej pani. Jego mama ma też ma taki sam telefon i jest z niego bardzo zadowolona. Ależ mam szczęście, że natknęłam się na to rodzeństwo! Poprosiłam, żeby serwis, jeśli znów nie stwierdzi żadnej wady, żeby mi może zalety tego telefonu wyliczył, bo nie bardzo wiemy, do czego go używać w tym stanie. Odpowiedź do czternastu dni…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *