Dekoracje

Jakiś czas temu przeczytałam „Kajś” Zbigniewa Rokity. Mój światopogląd jednocześnie się wywrócił i poszerzył. Ledwo złapałam oddech i już mi się wydawało, że zaczynam trochę ten świat rozumieć (choć totalnie się z nim nie zgadzać), to Kamil podsunął mi inną książkę – „Politykę antyniemiecką na Górnym Śląsku w latach 1945-1950”. Kontakty międzyludzkie są bezcenne, jakoś najwięcej dowiaduję się od żywych ludzi. Resztę można doczytać. I doczytałam. I się zaczęło. Wywracania światopoglądu ciąg dalszy. Możliwe jest, żeby wywrócić coś, co już raz zostało wywrócone? O ile „Kajś” postrzegam jako luźną opowieść, zapis subiektywnych odkryć i odczuć, przy jednoczesnej próbie pokazania tego, jak zwykły człowiek zostaje wciągnięty w wir historii, o tyle „Polityka antyniemiecka…”, oprócz tego, że nafaszerowana faktami, z precyzyjnym, niemalże encyklopedycznym podaniem źródeł, w moich oczach jest prezentacją uwikłania całych społeczeństw. Nie do przyjęcia jest dla mnie szerzenie tego, co dziś nazywamy „mową nienawiści”, szczuciem jednych na drugich. Nie mogę zaakceptować tego prymitywnego barbarzyństwa, którego jedyną racją bytu było tylko to, że nosiło znamiona innej nacji. Nie znajduję żadnej różnicy między faszyzmem, a tamtejszym wydaniem komunizmu. Generalnie pojęcie narodu/narodowości też słabo wypadło. Dziś myślę, że nie ma czegoś takiego, jak postęp cywilizacyjny, czego dowodzą wydarzenia rozgrywające się we współczesnym świecie. I w nas. Zmieniają się tylko dekoracje.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *