Lampart II

Przeczytałam. Mogłam zrobić to szybciej. Świadomie jednak przedłużam czas przebywania w świecie danej powieści. Kiedyś połykałam historie w oka mgnieniu, dziś delektuję się językiem, upajam obrazami, nurzam się w mentalnych przygodach, zawiłościach ludzkich przeżyć, czasem podobnych do moich, innym razem znów całkowicie różnych. Przeszłam właśnie przez życie Lamparta. Przez jego spektakularne znikanie, przez lamparci „odpływ drobinek czasu” siłą wodospadu. I ostatnia scena najbardziej plastyczna: „wszystko zamarło w usypisku sinego kurzu”.

I przypomniał mi się „Zeit” Rammsteina.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *