Patrzę przez okno: szaro, buro i ponuro, a do tego leje. Myślę sobie, czy zimno dziś jest. Widzę jednego człowieka w krótkich spodenkach, drugiego w koszulce z krótkim rękawem, a do tego jeszcze idzie pani z zakupami, w płaszczyku, ale ma gołe nogi. I jest dla mnie jasne, że muszę założyć polar, kurtkę zimową oraz czapkę. Z rękawiczek zrezygnowałam w ostatniej chwili. Szkoda… Kraj ogromnych kontrastów – przed wejściem do pracy przywitał mnie kwitnący krzak. Tu nawet przyroda oszalała…
