Dobrze się stało. Nawet może bardzo dobrze. Chociaż w pierwszej chwili nie mogłam uwierzyć, w drugiej się we mnie zagotowało, a wstyd pojawił się w trzeciej i mnie nie opuszcza. Rada Miasta odrzuciła projekt głosowania nad przyjęciem JEDNEJ rodziny z Syrii. Sądziłam, że strach przed Innym dotyczy tylko prostych ludzi, słabo wykształconych i tych, którzy są mało otwarci. Prosty mechanizm psychologiczny, człowiek boi się nieznanego. Po to jest edukacja, by strach oswajać. Zadaję sobie pytanie, kim są zabrzańscy radni… A dlaczego dobrze się stało, że nie będzie tu żadnej zwykłej rodziny syryjskiej i mniejsza o to, czy chrześcijańskiej, czy nie? Bo z pewnością byłaby to rodzina gorolska (czyli nie będąca rdzennym Ślązakiem. Kwestię, kto w Zabrzu jest rdzennym Ślązakiem, na razie pozostawiam otwartą.).
Inwestujemy mnóstwo pieniędzy, by nasz budynek uratować przed całkowitą ruiną, staramy się odtworzyć jego autentyczny charakter, a tymczasem z naszych „lokalnych patriotów” wylało się prostactwo, wandalizm i totalna bezmyślność. I do czego tu zapraszać tych biednych ludzi? Oni już swoich „lokalnych patriotów” mają…
