Wojownicy

Wymościłam się wygodnie w moim łóżku, takim małym świecie, schronie przed tym drugim światem. Otwieram książkę, rozglądam się odruchowo, czy ktoś nie widzi (i słyszy) tego, jak zacieram ręce i gadam do siebie na głos z radości, że ta chwila oczekiwana cały dzień, właśnie nadeszła. „Alpejscy wojownicy” Bernadette McDonald. Gładzę okładkę, ważę tomisko w ręce i zastanawiam się nad tym, co niesamowitego wydarzy się, gdy je otworzę. A że wydarzy się, to jest pewnik, bo kobieta mnie zachwyciła po występie w programie na żywo, z udziałem Wojtka Kurtyki (którego uwielbiam i pewnie to uwielbienie troszkę i na Bernadette, a priori spłynęło). Otwieram… Czytam motto. I dech mi zaparło: „Ten, kto jedynie dąży do celu, poczuje pustkę, dotarłszy do kresu. Lecz ten, kto znalazł własną drogę, zawsze będzie nosił cel w sobie” (Nejc Zaplotnik, legenda słoweńskiego alpinizmu, nieżywa już oczywiście, jak to mają w zwyczaju i legendy i alpiniści). Czyżbym była tak egzaltowana, że już byle podmuch, zaledwie sam cień czegoś dech mi zapiera? (I wcale o astmę także rzecz się nie toczy). Nie. Wręcz przeciwnie. Z upływem lat coraz trudniej (poza klasyką) znaleźć mi coś, co mnie zachwyci. A tymczasem, otwieram książkę i okazuje się, że właśnie z tym, o czym Nejc wspomniał, chodzę po tym świecie i po górach oczywiście też. Już dawno zrobiło mi się tak, że mogę w połowie drogi zawrócić i nie mieć poczucia porażki. Mogę nie dokończyć, wrócić za rok albo dziesięć i czuć nadal ekscytację, że więcej jest przede mną, niż za. Skąd się to wzięło? Z życia? Ze świata? Z napotkanych ludzi? Nie wiem, ale pewnie ze wszystkiego. Oczywiście odnosząc się do tytułu, alpejski wojownik ze mnie żaden. I to motto też jest o tym. Znam ludzi bywających w najcudniejszych miejscach świata i znudzonych do potęgi, szukających coraz bardziej wyszukanych (nierzadko kosztownych) wrażeń. I jeszcze takich znam, którzy borykają się z szarą rzeczywistością, przetrwanie jednego dnia czy nocy bliskie jest heroizmowi Spartan. Wszyscy jesteśmy w drodze. Motyw drogi mnie fascynuje. I pomyśleć, że zaczęło się dziać, zanim tak naprawdę zaczęłam czytać…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *