O TYM, JAK ZOSTAŁAM ZDZISIEM

Dziś rzuciłam kolejnego pana Zdzisia. Bardzo mi przykro, ale mam dość. Remont mojej kuchni to nie jest spędzanie czasu w towarzystwie swoich narzędzi i rozbuchanego wyobrażenia na temat swojej fachowości jedynej słusznej. Pan Zdzisio zaczął w poniedziałek. Zaczął od nieprzyjścia. Dlaczego? A dlatego, że miał urodziny dzień przed (i tydzień po także, jak się później okazało i jeszcze połączone ze wspominaniem kolegi, który właśnie opuścił nasz padół łez). Potem było zwożenie narzędzi oraz zwykły rytuał krytykowania swoich poprzedników (a że krzywo, nierówno itp.), potem hymny pochwalne na cześć własnej osoby. Taki niby zwykły pan Zdzisio, wyglądający na zwykłego pana Zdzisia, a okazuje się, że on spełnia misję religijną. Zbawia inne osoby, po pierwsze od złych fachowców, po drugie prostuje wszystko, co wcześniej było krzywe. I jeszcze musisz oglądać to na licznych zdjęciach w komórce: „Widzi pani? Tu był krzywy balkon, a tu moja praca!”. I pręży dumnie pierś. Patrzę i widzę dwa takie same balkony. Najwyraźniej nie jestem wizjonerem. Dziś pan Zdzisio miał dokończyć malowanie. I różnica wizji się wyjaskrawiła. Ja nie widziałam żadnego malowania, tylko partactwo i w moim pojęciu było wszystko do poprawy. Pan Zdzisio to zaakceptował, tylko powiedział, że będzie drożej, bo będzie pracował dłużej. Na to ja powiedziałam, że nie, bo poprawki są gratis. I chciał, żebym zapłaciła za to, co zostało zrobione dotychczas. Jako że płacę za to godzinami mojego życia, które spędzam na świadczeniu pracy gdzie indziej, poprosiłam, żeby zatem wymienił czynności i efekty, za które mam zapłacić. Wyszło mizernie, bo było tego przeraźliwie mało, za to godzin pracy było imponująco dużo. Za wstępne prace, bo tak je oceniłam, zaproponowałam połowę ceny. Zwłaszcza, że poniosłam koszty materiału. Pan Zdzisio był oburzony. Żeby go udobruchać, powiedziałam, że akceptuję bez poprawek. I bez niego. Nie zapłaciłam. Nastaje nowa era. Od dziś staję się nową Beti, która Zdzisiów-partaczy będzie wyrzucać na zbity pysk.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *