Odgruzowuję mieszkanie. Niestety, gdy się ma dużą powierzchnię, to bardzo łatwo zgromadzić mnóstwo rzeczy, które się kiedyś przydadzą. No i zgromadziłam. Trochę to zabawne, bo w 99% przypadkach nie mogę dociec, co w mojej głowie się roiło, gdy podejmowałam decyzję, że coś może być potrzebne kiedyś. Oprócz więc szukania tamtych moich motywacji, próbuję ustalić na nowo użyteczność owych rzeczy. Chodzę jak po magazynie wspomnień, czasem chichoczę, to znów siadam i zamyślałam się, bo przedmioty te są swoistym wehikułem czasu przenoszącym mnie do światów minionych. W pewnym momencie wpadam na świstek. Jako były nauczyciel, nie ma szans, żebym wyrzuciła bez przeczytania… I co widzę? Wiersz napisałam! Toteż niniejszym się dzielę. Odgruzowanie, można powiedzieć, jest pewnego rodzaju pożegnaniem się. Zabrzmiało pesymistyczne? Odbrzmiewam! Wręcz przeciwnie. To zrobienie miejsca na coś nowego.
A tu ten niby wiersz 😉
od odpowiedzialności za bliźniego
wybawcie nas instytucje państwowe
od kłótni o zmywanie naczyń
wybaw nas zmywarko
od nawiązywania relacji
wybaw nas fejsbuku
od rozwiązywania problemów wychowawczych
wybaw nas szkoło i dzienniku elektroniczny
od wierzeń
wybaw nas blogu