Efemeryczność

Znów jestem w Hallstatt. Czasami wracam w miejsca, w których już byłam. Do niektórych kilka razy. W innym świetle, o innej porze roku i życia, każde miejsce mieni się swoją osobowością, nastrojem. Uwielbiam tę efemeryczność. To jest tak, jakby za każdym razem było się po raz pierwszy. Hallstatt porusza moją wyobraźnię z wielu powodów. Niektóre…

Czytaj dalej

Nieskończony ocean niewiedzy

Nie zdałam egzaminu. Ale nie chodzi o to, że oblałam. Źle go umówiłam. Właściwie dobrze, ale nie wiedziałam, które dobrze to było. Umówiłam na 1:45 i okazało się, że było to o 1:45 w nocy. System przełknął termin, bo jego sztucznemu intelektowi jest obojętne. Nie ma snów, nie męczy się nigdy i nie wypoczywa. Algorytmuje…

Czytaj dalej

Uliczki i zaułki

Mam cztery lata. Stoję na ulicy Armii Czerwonej, obecnie Ratuszowej, wcześniej Augustrasse. Wtedy oczywiście tego nie wiedziałam, stoję sobie po prostu na kwadratowych płytach chodnikowych i mam na nosie okulary przeciwsłoneczne, które rodzice zakupili mi na odpuście. Jestem z nich bardzo dumna. Okulary są plastikowe, mają białe oprawki i bardzo ciemne szkiełka, które jak potem…

Czytaj dalej

Parasol

Za oknem z nieba spływa szarość i rozprzestrzenia się po wszystkich zakamarkach duszy. Miasto eksponuje swoje strupy zaniedbania, gdzieniegdzie przebijając rozpaczliwie ratującą wizerunek zielenią. Wodzę wzrokiem po lśniących licach dachów, gołębiach gromadzących się pod wszelkimi zadaszeniami, miejskimi parasolami stwarzającymi pozory schronienia. Wyciągam przeciwdeszczową pelerynę. Taką mentalną. Nie mam pojęcia dlaczego ten deszcz wywołał z mojej…

Czytaj dalej

Wydłubywania

Poranne słońce rozbłyskuje w mojej porannej, rytualnej filiżance kawy. Zachwycają mnie kolory i potencjał nadchodzącego dnia. Nie wiem, jak to się robi, najprawdopodobniej mam taki program w sobie, patrzę na otwierający się dzień i wiem, że będzie piękny. I wcale nie chodzi o to, że spodziewam się jakichś nadzwyczajnych przygód, wydarzeń. Cieszę się z tego,…

Czytaj dalej

Aparat

Mój aparat dogorywa, praktycznie nie da się nim już robić zdjęć. Przy pewnej ekwilibrystyce czasem jeszcze coś udaje mu się z siebie wykrzesać. Jakoś go lubię. Można to uznać za proste przyzwyczajenie, jakieś sentymentalne przywiązanie. Można. Dla mnie jest to stan naturalny wynikający z tego, że towarzyszył mi w wielu sytuacjach, pasjonujących zdarzeniach i przeżyciach….

Czytaj dalej

NOSPR

Od dawna chciałam zwiedzić NOSPR. Mając na uwadze to, jak niezwykły jest to budynek, moje chęci nie były niczym wyjątkowym. Byłam wielokrotnie w jego wnętrzu i był to jeden z moich ulubionych obiektów do fotografowania. Przeczytane historie, artykuły na jego temat jedynie moją ciekawość podsycały. Dzięki ludziom napotkanym na ścieżce mojego życia i różnym splotom…

Czytaj dalej

Popołudnie z Alicją

Praca. Sprzątanie. Sprawy różne. Życie. Najświetniej jest w tym wszystkim coś sobie zaplanować i na to czekać, a jak nadejdzie, to ekscytować się jak dziecko. Na dziś zaplanowany  miałam film „Na wylot”, Grzegorza Królikiewicza, w ramach cyklu „Krótka historia polskiego kina”. Druga edycja. Nie opuściłam ani jednego i tym razem nie zamierzałam, chociaż czas do…

Czytaj dalej

Żółte

Idę sobie chodnikiem w centrum Katowic. Czas mi depcze po piętach, bo miałam sprawę do załatwienia przed pracą. Mijam remontowany budynek otoczony barierkami zakrywającymi typowy bałagan placu budowy. Nagle coś gapi się na mnie. Zatrzymuję się i odwracam głowę. Wlepiają we mnie swoje żółte gały żółte kwiatki. Wyrosły w jakiejś szczelinie pomiędzy chodnikiem a barierką,…

Czytaj dalej

Szlakiem katowickich murali

Spacer szlakiem murali katowickich – świetny pomysł na sobotnie przedpołudnie, tak sobie kiedyś pomyślałam. Jadę rano średnicówką, w radio grają mi jeden z moich ulubionych utworów „Riders on the storm” Dorsów. Dobry znak. Na burzę się nie zanosi, ani na żadne inne atrakcje pogodowe. Nawet nie ma być zbyt upalnie. Jadę sobie więc spokojnie z…

Czytaj dalej