Kapliczka

Z książkami mam bardzo osobistą relację. Czytam je, a one potem zakradają się cichcem do mojego życia. I znów tak się stało. Chciałam po prostu zobaczyć odbudowaną kapliczkę, która została zdewastowana w zeszłym roku. Sytuacja ta dla mnie łączy się w jedną całość ze zniszczeniem Cmentarza Żydowskiego w tym roku. Zmierzamy w kierunku kapliczki. Nie…

Czytaj dalej

Smakując Mirabelki II

Nie mam tak, jak Baszka. Nie mam poczucia, że jestem znikąd. Mam poczucie, że Zabrze nie jest moje, choć spędzam tu prawie całe moje życie. I jest to dla mnie normalne. Moi dziadkowie nie chodzili po tych ulicach. Moi dziadkowie i pradziadkowie przemierzali inną rzeczywistość. Moi rodzice przyjechali do Zabrza w latach sześćdziesiątych, chociaż celem…

Czytaj dalej

Smakując Mirabelki

Mój świąteczny czas smakuję jak aromatyczne potrawy. Pomiędzy spotkaniami rodzinnymi, rozpływam się czytając. Skończyłam „Odrzanię” i nadeszła chwila na „Mirabelki” Baszki. Chwile takie, jak ta, celebruję. Zawsze tak robię. Najpierw gładzę okładkę i rozmyślam, do jakiego świata za chwilę wkroczę. Różne książki, różne rzeczy obiecują – to jest taki dialog, zanim się zacznie. I teraz…

Czytaj dalej

Czytając „Odrzanię”

Czasami nic nie może się równać ze wskoczeniem do ciepłego łóżeczka i z pozostawaniem w nim tak długo, jak się zechce. Z książką. Gwiżdżę na znikające wszechświaty w czeluściach czarnych dziur, jeśli tylko mam czytanie. Czytanie zawsze mi otwiera oczy. Jest to najbardziej stabilny element życia. Nie zawodzi i nie rozczarowuje nigdy. Właśnie trwają święta,…

Czytaj dalej

27

Moja wiara umierała powoli. Początkowo nawet niezauważalnie. Zauważalnie zaczęła kiedyś od pierwszego konkretnego, ważnego dla mnie, jak sądziłam, człowieka. Z czasem grono niewiary powiększało się. Teraz czytam „27 śmierci Toby’ego Obeda” Joanny Gierak-Onoszko. Cały czas towarzyszy mi bliżej nieokreślone wrażenie, coś na kształt czegoś, co już było i co dobrze znam. Ukrywało się tuż przed…

Czytaj dalej

Nie dać się zrobić na niebiesko

Zawsze jak kończę czytać, to mam wrażenie, że dobiega końca podróż. Następuje pożegnanie z pewnym światem. Wywołuje to poczucie nostalgii i jednocześnie spełnienia. Osiągnięcie celu jest jakimś rodzajem zakończenia. To jak zamknięcie drzwi albo wejście na szczyt. Zamykam okładkę i jednocześnie zamykam oczy. Cały świat przedstawiony przebiega pod powiekami. Jerzy Pilch „Rozpacz z powodu utraty…

Czytaj dalej

Chłopki

Trzymam w ręku telefon. Patrzę na ikony. Taka normalność, taki świat. Jeszcze nie tak dawno było niewyobrażalne to, co jest naszą codziennością i nawet się nie zastanawiamy, jak to działa, ma być i jest. Czytam „Chłopki. Opowieść o naszych babkach” Joanny Kuciel-Frydryszak. To jest o mnie. O moich poprzedniczkach, moich babciach, ich mamach, ciotkach, kobietach…

Czytaj dalej

Wybieganie

Wybiegam na górskie przestrzenie. Zrywam się z łańcucha i szybuję. Codziennie rano otwieram książkę „Pięć stawów. Dom bez adresu” i ruszam. Przemierzam Dolinę Roztoki. Podchodzę raz od strony Siklawy, to znów od Świstówki czy Zawratu. Zimą grzęznę idąc w kierunku Kopy. Przebiegam przez minione czasy, przyglądam się światom pozostawianym z tyłu, jak przez okno pędzącego…

Czytaj dalej

W kolejce po bilety

Stoję w kolejce po bilety do kina. Idziemy z Beatą na „Sanatorium pod klepsydrą”. Jestem podekscytowana, bo nie wyobrażam sobie Schulza na ekranie, choć Schulza sobie wyobrażam. Szukałam kiedyś jego śladów w Drohobyczu. Znalazłam efemeryczne manifestacje w mojej wyobraźni. Chciałam być tam, gdzie on. I byłam. Któregoś dnia nieoczekiwanie wpadłam na sklep cynamonowy nocną porą…

Czytaj dalej

Przenikania

Sobota. Dzień się zaczął od jagodzianki i cynamonki z kremem pistacjowym. Błogo. Ciągle przetwarzam w sobie film „Wielkie piękno”, czuję jak wciąż gdzieś krąży we mnie. Nie pospieszam go. Wypłynie w odpowiednim momencie jakąś myślą, obrazem, odczuciem. Tak się dzieje, gdy się obcuje z arcydziełami. I w ten sposób właśnie towarzyszy mi Vermeer. Czytam. W…

Czytaj dalej